piątek, 18 września 2015

7

* Maks *
Znajdujemy się w szpitalu.
Czuć szpitalem.
Wygląd, no jak to wiadomo - szpitalny.
Szpital, szpital, szpital.
Aż to słowo zbrzydło.

Megan leży na łóżku, a ja
siedzę obok niej.
Sara stoi w drzwiach.
Jej oczy się świecą.
Dziś chyba z osiem razy płakała.

- Co teraz? Znaleźliśmy ją, a raczej ona nas - odezwała się Sara. W jej głosie było słychać bezradność.
Znam ten ból.

- Teraz? Czekamy... - odpowiedziałem i spojrzałem na Meg. Trzymam ją za dłoń i nie zamierzam puścić.
Chcę budzić się obok niej.
Zasypiać przy niej.
Po prostu być obok.



- Maks... Ja już nie wytrzymam znowu... To chyba jedenasta paczka chusteczek.
- Może zrobimy tak, że ja zostanę, a ty pójdziesz się ogarnąć.
- W sumie niezły pomysł. Możemy się tak zmieniać.
- O to nawet fajnie. Ej, zaraz rodzice jej przyjadą.
- To może poczekam jeszcze na nich.

Po chwili w drzwiach obok Sary zjawia się doktor.
A za nim rodzice Megan.

- Hm, państwa córka jeszcze śpi - oznajmił i podszedł do łóżka.
- Ale z nią... wszystko dobrze? - odezwała się jej mama.
- Tak, tak. Na szczęście to nic złego. Jest trochę potłuczona. Kierowca jechał w miare wolno.
- Bogu dzięki! - krzyknęła starsza kobieta i spojrzała w sufit.

Popatrzałem na Sarę.
Pokazała mi gestem, że już idzie. Przytaknąłem.
- Do widzenia - pożegnała się.

* godzina 18.00 *

- Maks? - do mojej świadomości dociera, że ktoś mówi.
Otrząsnąłem się.
- Tak?
Powoli otwieram oczy.
Rozglądam się po sali.
Nikogo nie ma...
Spojrzałem na ukochaną.

- Megan? Megan! - krzyknąłem.
Zapatrzona we mnie uśmiechnęła się.

Jestem tak cholernie szczęśliwy.

- Nie wiedziałam, że mnie szukaliście... - mówi półgłosem.
- Nie kończ. Kocham Cię.



Uśmiechnęła się.

* 10 min. temu *

* Megan *

 ~ Obudziłam się. Wszędzie promienie słońca.
Oświetlają mój pokój.
Zauważyłam, że na moim łóżku siedzi Maks.
Usiadłam obok niego.
I wtuliłam się w niego.
Mogłabym tak słuchać cały czas bicia jego serca.
To jak muzyka.
Kocham te bity. ~

* * *
To na początku znowu przeproszę za to,
że nie ma zdjęć w poście.
No bo internet -,-"
Aww, rozdział niespodziewany, prawdaż?
Sama nie wiedziałam, że go napiszę.
No dobrze, więc następny rozdział też nie wiem, 
kiedy napiszę.
No wiecie, szkoła:)))
Dziękuję <3

2 komentarze:

  1. O kurczaki jaki zaskoczenie..
    Tego to się nie spodziewałam powiem ci ;*
    A Maks jest taki słodki *-*
    To jak wyraż się o Megan, jeju *-*
    Super że się obudziła, super że żyje i teraz musi być już ok <3
    Czekam na kolejny <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Maks jest najlepszą postacią ever!!! SERIO! <3
    Uwielbiam te jego teksty! Już na początku czytając w krzesło wbiło mnie to: "Znajdujemy się w szpitalu. Czuć szpitalem". Dosłownie kocham taki czarny humor. Mamy szpital, a tutaj taka cząstka pozytywności. Genialnie :)
    Wielkie ufff jak się dowiedziałam, że Megan żyje i ma się w miarę dobrze.
    I pod koniec cytat, który trafia do zeszytu moich ukochanych cytatów:
    "Usiadłam obok niego
    I wtuliłam się w niego
    Mogłabym tak słuchać cały czas bicia jego serca
    To jak muzyka
    Kocham te bity"

    <3 <3 <3

    KOCHAM TEGO BLOGA <3 <3

    CZEKAM NA KOLEJNY ROZDZIAŁ :*

    OdpowiedzUsuń

© moment for me... 2012 | Blogger Template by Enny Law - Ngetik Dot Com - Nulis