wtorek, 29 grudnia 2015

10

Nadchodzi ta pora, o której
muszę spotkać z resztą,
czyli pięcioma osobami,
które mi zostały.

Czekałam w parku na wszystkich.



*godzina później*

- Pewnie zastanawiacie się, dlaczego was tu zebrałam... - odezwałam się.
Wszyscy spojrzeli na mnie.
- Tak, to ja zostawiłam tę kartkę. Musimy coś załatwić, drodzy przyjaciele - uśmiechałam się cały czas.
- Gdybym wiedziała, że to ty... - zaczęła Cassie.
-... To nie przyszłabyś? - skończyłam.
- Tak, dokładnie. I po co nas tu ściągnęłaś? - pytała Cassie.
- Spokojnie wszystko wam wytłumaczę.



*dwa dni potem*

*Sophie*


Wracam z imprezy u Maddy'ego.
Idę chwiejąc się.
Trochę się opiłam.
Ale na imprezach trzeba szaleć.



Spoglądam na wprost siebie.
Widzę trzy osoby...
Chwila wszystkie to Megan.
Mrugałam po kilka razy, żeby odzyskać wzrok.

Po chwili ujrzałam 5 osób.
I to już byli: Grace, Lucy, Andy, Madison, Sam.

- Siemano! Kope lat! - odezwała się Meg.
- A ty...? Co tutaj robisz? - wymamrotałam.
- Wspominałam ci już, że się spotkamy?
Po chwili nogi odmówiły mi posłuszeństwa.
Opadłam z sił.
- Nie... nie pamiętam - wyszeptałam.
- Tak? A to szkoda! O, wiesz co sobie przypomniałam? - tryskała energią.
-  Co?
- Wspominałaś coś o truciźnie, prawda?
- Tak.
- To chyba sobie koleżanko pomyliłaś drinki.
- Co?!
- No dobra, swoje już wyjaśniłam. Teraz pora na tamtą piątkę. Nie wysilaj się już, bo opadłaś z sił już dawno. Wiem, że ich pamiętasz i teraz oddaję cię im. Zajmijcie się nią.



- Hej, Sophie! - krzyknęli razem.
- Żegnaj, Sophie - poszła uśmiechając się.

Piątka się rozdzieliła, kazali trójce: Grace, Madison i Andy - pilnować mnie.
A pozostała dwójka, poszła i po ok. niecałych 10 minutach wrócili.
A z czym?
Wanną pełną wody.
Kazali mi tam wejść.



Chciałam uciec, ale nic z tego.
Zagrodzona droga,
a po drugie związali mnie.
Nie ma wyjścia.

Muszę się z tym pogodzić.
Poddałam się.
Żegnajcie.

0 komentarze:

Prześlij komentarz

© moment for me... 2012 | Blogger Template by Enny Law - Ngetik Dot Com - Nulis