muszę spotkać z resztą,
czyli pięcioma osobami,
które mi zostały.
Czekałam w parku na wszystkich.
*godzina później*
- Pewnie zastanawiacie się, dlaczego was tu zebrałam... - odezwałam się.
Wszyscy spojrzeli na mnie.
- Tak, to ja zostawiłam tę kartkę. Musimy coś załatwić, drodzy przyjaciele - uśmiechałam się cały czas.
- Gdybym wiedziała, że to ty... - zaczęła Cassie.
-... To nie przyszłabyś? - skończyłam.
- Tak, dokładnie. I po co nas tu ściągnęłaś? - pytała Cassie.
- Spokojnie wszystko wam wytłumaczę.
*dwa dni potem*
*Sophie*
Wracam z imprezy u Maddy'ego.
Idę chwiejąc się.
Trochę się opiłam.
Spoglądam na wprost siebie.
Widzę trzy osoby...
Widzę trzy osoby...
Chwila wszystkie to Megan.
Mrugałam po kilka razy, żeby odzyskać wzrok.
Po chwili ujrzałam 5 osób.
Mrugałam po kilka razy, żeby odzyskać wzrok.
Po chwili ujrzałam 5 osób.
I to już byli: Grace, Lucy, Andy, Madison, Sam.
- Siemano! Kope lat! - odezwała się Meg.
- Siemano! Kope lat! - odezwała się Meg.
- A ty...? Co tutaj robisz? - wymamrotałam.
- Wspominałam ci już, że się spotkamy?
- Wspominałam ci już, że się spotkamy?
Po chwili nogi odmówiły mi posłuszeństwa.
Opadłam z sił.
- Nie... nie pamiętam - wyszeptałam.
- Tak? A to szkoda! O, wiesz co sobie przypomniałam? - tryskała energią.
- Co?
- Wspominałaś coś o truciźnie, prawda?
- Tak? A to szkoda! O, wiesz co sobie przypomniałam? - tryskała energią.
- Co?
- Wspominałaś coś o truciźnie, prawda?
- Tak.
- To chyba sobie koleżanko pomyliłaś drinki.
- Co?!
- No dobra, swoje już wyjaśniłam. Teraz pora na tamtą piątkę. Nie wysilaj się już, bo opadłaś z sił już dawno. Wiem, że ich pamiętasz i teraz oddaję cię im. Zajmijcie się nią.
- To chyba sobie koleżanko pomyliłaś drinki.
- Co?!
- No dobra, swoje już wyjaśniłam. Teraz pora na tamtą piątkę. Nie wysilaj się już, bo opadłaś z sił już dawno. Wiem, że ich pamiętasz i teraz oddaję cię im. Zajmijcie się nią.
- Hej, Sophie! - krzyknęli razem.
- Żegnaj, Sophie - poszła uśmiechając się.
Piątka się rozdzieliła, kazali trójce: Grace, Madison i Andy - pilnować mnie.
A pozostała dwójka, poszła i po ok. niecałych 10 minutach wrócili.
A z czym?
Wanną pełną wody.
Kazali mi tam wejść.
Chciałam uciec, ale nic z tego.
Zagrodzona droga,
a po drugie związali mnie.
Nie ma wyjścia.
Muszę się z tym pogodzić.
Poddałam się.
Żegnajcie.
- Żegnaj, Sophie - poszła uśmiechając się.
Piątka się rozdzieliła, kazali trójce: Grace, Madison i Andy - pilnować mnie.
A pozostała dwójka, poszła i po ok. niecałych 10 minutach wrócili.
A z czym?
Wanną pełną wody.
Kazali mi tam wejść.
Chciałam uciec, ale nic z tego.
Zagrodzona droga,
a po drugie związali mnie.
Nie ma wyjścia.
Muszę się z tym pogodzić.
Poddałam się.
Żegnajcie.





0 komentarze:
Prześlij komentarz