- To gdzie idziemy? - ciągle się dopytywał.
- Przed siebie.
- No powiedz.
- No zobaczysz...
- Eh.
- Nie wzdychaj, jeszcze pięć minut.
- Przed siebie.
- No powiedz.
- No zobaczysz...
- Eh.
- Nie wzdychaj, jeszcze pięć minut.
Idziemy ulicą, dokładnie za pięć minut jest skręt i właśnie tam się kierujemy - na skróty.
Słyszę krzyk za mną. Odwracam się, widzę jak Maks leży i kwiczy. Jęczy z bólu.
- O Boże! Maks! - w takich sytuacjach to ja panikuje...
Nie wiem co robić.
- Boli, boli, jak... ał! - wydziera się i łapie za nogę.
- Aaa, zadzwonie po karetkę.
Ręce mi się trzęsą, kiedy próbuje utrzymać telefon, ciągle spada.
- Nie, dobra. Dobra, już nie boli!
- Nie wygłupiaj się, przecież...
- Udawałem... - przerywa.
- Nie wygłupiaj się, przecież...
- Udawałem... - przerywa.
Co?! Przepełnia mnie złość! Mam ochotę mu coś zrobić!
Pokręciłam głową i pobiegnęłam na przystanek. W środku drogi się zatrzymałam i zaczęłam płakać.
Pokręciłam głową i pobiegnęłam na przystanek. W środku drogi się zatrzymałam i zaczęłam płakać.
Usiadłam na krawężniku i skuliłam się.
Muszę sobie wszystko poukładać.
Nie no po prostu nie wierze.
TO NIEWIARYGODNE.
Jak ktoś może sobie zrobić z tego "żarty"?
Ja nie rozumiem.
Usłyszałam bieg, ujrzałam tego debila.
Nie no po prostu nie wierze.
TO NIEWIARYGODNE.
Jak ktoś może sobie zrobić z tego "żarty"?
Ja nie rozumiem.
Usłyszałam bieg, ujrzałam tego debila.
- Nie odzywaj się do mnie! - wykrzyczałam. Sięgnęłam po telefon i zadzwoniłam do Sary.
- Halo? Sara?
- Co?
- Mogłabyś przyjść na ten przystanek obok skrótów?
- Tak, ale skąd ty tam...?
- Wytłumaczę ci jak przyjedziesz - przerwałam i rozłączyłam się.
On stał koło mnie i się gapił.
Udaję, że jest powietrzem.
Złapał głęboki wdech.
- Megan, ja przepraszam... Chciałem...
- Co chciałeś?! Zresztą, nie ważne. Już nic. Jesteś idiotą.
- Nie każdy reagował jak ty...Zaskoczyłaś mnie. Szczerze powiem, że testowałem ciebie, nie będę nikogo okłamywać. Nie toleruje kłamstwa.
Nie odzywam się.
Usiadł koło mnie. Wkońcu popatrzałam na niego, zaśmiałam się.
- I co? Co chciałbyś mi jeszcze powiedzieć? - wybełkotałam.
Przybliżył się i mnie pocałował. Poczułam ulgę.
Nie umiem tego opisać, to wszystko za szybko się dzieje.
Nie umiem tego opisać, to wszystko za szybko się dzieje.
Muszę założyć jakiś plan.
Udawałam, że nic się nie stało i postanowiłam pójść za przystanek.
Wyciągnęłam lusterko z kieszeni i poprawiłam makijaż.
Jedzie autobus, pewnie Sara z niego wysiądzie.
Rudowłosa blondynka Sara idzie w moją stronę.
Wyciągnęłam lusterko z kieszeni i poprawiłam makijaż.
Jedzie autobus, pewnie Sara z niego wysiądzie.
Rudowłosa blondynka Sara idzie w moją stronę.
- Megi, co się stało?
- Tu na przystanku opowiedzieć ci?
- Kurde, opowiadaj nawet tu.
Usiadłyśmy i po chwili już wszystko moja psiapsi wiedziała.
- Czujesz to uczucie, kiedy jesteś przy nim?
- Tak... takie dziwne. Niezbyt kontrolowane.
- Jesteś zakochana.
W tej chwili nie wiedziałam co zrobić... Wiem, że jestem zauroczona, ale... nie chcę.
- Tak... takie dziwne. Niezbyt kontrolowane.
- Jesteś zakochana.
W tej chwili nie wiedziałam co zrobić... Wiem, że jestem zauroczona, ale... nie chcę.
Mam trudny charakter. Nie lubię ludzi. Nie ufam im.
Wszyscy inni, którzy chcieli mieć dobre relacje ze mną, musieli się dużo starać.
A jemu? Jemu to zajęło niecały tydzień i po sprawie.
Ojoj, o nie. Teraz to ja go przetestuję.
I ja się przekonam i on.
Zobaczymy.
Ojoj, o nie. Teraz to ja go przetestuję.
I ja się przekonam i on.
Zobaczymy.
* godzina 17.01 *
Leżę na łóżku. Myślę, myślę, myślę. Tysiąc razy a nawet więcej na sekundę.
Mój mózg chyba zaraz pęknie. Przepraszam, móżdżku, ale też proszę cię,
Mój mózg chyba zaraz pęknie. Przepraszam, móżdżku, ale też proszę cię,
jeszcze troszkę i dam ci spokój.
Zamykam oczy i wyobrażam sobie jak to wyglądałoby, gdybym postąpiła inaczej.
Zamykam oczy i wyobrażam sobie jak to wyglądałoby, gdybym postąpiła inaczej.
Mógł inaczej postąpić, a tak to narobił sobie kłopotów. I po co mu to było?
Dostałam sms.
- Oo, Maksiu - uśmiechnęłam się szyderczo.
"Jutro, godzina 16.30, miejsce: wtedy, co wczoraj"
Co on sobie myśli? Mogę przyjść, ale też mogę i nie przyjść.
Masz wybór, Megan.







Jezu jest buzi *-*
OdpowiedzUsuńAle dobrze omom ;D
No zajebioza powiem ci *-*
Jeszcze widzę gif z PW jeej*-*
Kiedy kolejny? *-*
O jeju *-* Nie no genialne! Normalnie nie można doczekać sie następnego rozdziału! <3
OdpowiedzUsuń