czwartek, 20 sierpnia 2015

2

"Ej, drzwi się zatrzasnęły w łazience! Chodź tu!" - sms od Sary. 
Śmiać chce mi się, ponieważ to już nie pierwszy raz.
Dobra, zamiast się z niej śmiać to ja pójdę ją uwolnić. 



Sara zawsze panikuje. Nie rozumiem jej. Może to, dlatego, że ja żyję trybem #YOLO. 
Zawsze można wyważyć drzwi czy coś w tym stylu.
Chwilę przestałam myśleć... i skapłam się, że stoję już pięć minut przed drzwiami łazienki i
 rozkminiam sobie rzeczy, zamiast pomóc przyjaciółce. Aha?



Sara za ścianą wrzeszczy, żeby ją wypuścić. A ja z uśmiechem na twarzy otwieram drzwi.
- No ile ja mam czekać?! - wydarła się. Obie zaczynami się śmiać.
- No już, spokojnie. Nie panikuj.

* godzina 16.30 * 

Jestem już po obiedzie. I właściwie wychodzę na przystanek,
 bo za piętnaście minut mam autobus.
Pożegnałam się z psiapsi. I wychodzę, oczywiście słuchawki w uszach muszą być.
No i zgadnijcie kogo spotykam po drodze! 



- Cześć! - przywitał się Maks.
- No cześć - uśmiechnęłam się i ruszyliśmy razem.
- Ty na przystanek?
- Tak, jadę do domu, a ty?
- Ja? Do brata. Ma dzisiaj urodziny.
- O to widzę, że szykuje się niezły melanż, haha.

Jeszcze nigdy tak nie gadałam z tak obcym facetem. No, bo co ja wiem o nim?
 Znam tylko jego imię, nie historię. Ciekawa jestem go.



- ... a ty nie masz planów? - usłyszałam końcówke jego zdania.
- Yy, y. Co? Y, ja? Jaa nie, nie - jeszcze nigdy nie myślałam w trakcie rozmowy, 
tak, żeby się rozkojarzyć.
- Muszę powiedzieć, że... zafascynowałaś mnie. Jeśli nie masz nic przeciwko, to chciałbym cię lepiej poznać. 

On naprawdę tego chce? O, to ja już mu współczuję.

- Rozumiem. Ty też zaskoczyłeś mnie. To co zaproponujesz?
- Możemy iść, np. do parku, czy do kina.

Wsiadamy do autobusu i znajdujemy miejsce na tyłach.

- A co powiesz na to, żebym cię zaprowadziła tam, gdzie jeszcze nigdy nie byłeś?
- Co masz na myśli?
- Zobaczysz. Jutro, przystanek, godzina 14.30. Cześć!

Wysiadłam.
Napewno nie zna tego miejsca.
Miejsca, którego znam tylko ja, Sara i... moja druga przyjaciółka, która już jest w raju po ,,Mocarzu" od dwóch lat... Miała na imię Kaśka. I właściwie to traktowałyśmy się jak siostry. Potem poznałam Sarę. Kaśka zawsze miała odwalone te pomysły...

Łamała zasady, przekraczała granice. Ona chciała korzystać z życia. Spotykać się z przyjaciółmi i ze swoim chłopakiem, który zaraz po tym jak się dowiedział o śmierci Kasi, podciął sobie żyły, mówiąc "Kaśka, jeśli tu na ziemi się poznaliśmy i zakochaliśmy, to do nieba razem pójdziemy".
Podziwiam ich.



* godzina 23.23 *

Jestem na facebooku, i co widzę? Gimby, piszą "oh, ah jest 23.23 ktoś mnie kocha!"
Co za idiota wymyślił te godziny?! To totalna bzdura. Weszłam tylko na pięć minut i już żałuję...
Sara mi czasem mówi, że jestem zbyt poważna w niektórych momentach. Ma trochę racji, no ale jak tu wytrzymać wśród tych grona debili? Ugh, tylko się zdenerwowałam.
Odblokowałam ekran telefonu i napisałam sms do Sary. 

"SARA! EJ! Wchodzisz?"

Odrazu mi odpisała.

"Ja już jestem! Czekam."

Wpisuję w google "omegle" i wyskakuje link i klik!
Zawsze na to wchodzimy jak albo jestem zła, albo nam się nudzi, albo zawsze w nocy.

* godzina 02.00 *

Już prawie śpie. 

- Saraaa! Żyjesz?

Nie słyszę odpowiedzi
.
- Sara!
- Kurwa! Obudź się!
- SARA!

Wydarłam się na cały dom. Dobrze, że rodzice śpią jak zabici.



- Co? Co się dzieje? O co chodzi? Mamo! Jeszcze pięć minuut - wkońcu usłyszałam głos Sary.
- Kochanie, a mam przynieść wodę? - udaje jej mamę, to zawsze działa.

Widać na kamerce, jak psiapsi zrywa się z łóżka i stoi na baczności. Po chwili spojrzała na laptopa. 

- Megan! Idiotko...
- Mam przynieść wodę? - śmieje się.
- Wiesz jaki super miałam sen? Już blisko było...
- To chyba nie sen...
- Co? 

Po dziesięciu minutach zorientuje się, że oglądała ciekawy film biologiczny... no wiecie o co chodzi. 

- A no tak... - powiedziała cicho.
- Ej, bo ja tu usne zaraz. No to, dobranoc.
- Ty sobie możesz, bo ja już nie usnę.
- Powodzenia!

No wiem, jestem zła.

* godzina 10.00 *

Obudziłam się. W porę, bo za 4 godziny wychodzę.
Wzięłam prysznic, zjadłam śniadanie, umyłam zęby i zaraz nałożę makijaż.
Zwykle składa się z podkładu i tuszu, czasem sobie kreskę zrobię, ale to na jakieś okazje.

* godzina 14.15 *

Za pięć minut wychodzę na przystanek. Chcę się trochę spóźnić, więc będę wolno szła.
Dobra, wychodzę. Jest 14.22. Zakładam słuchawki i idę.
Po pięciu minutach już widać przystanek i faceta, który spaceruje wokół niego. Brawo, jaki punktualny!
A nawet nie, bo przyszedł wcześniej. 
Już jestem na miejscu. 

- To co? Gotowy? - spytałam uśmiechając się. 
- Chyba tak - podał mi rękę na powitanie. 
- To ruszamy! 



2 komentarze:

  1. Czuję że szykuje się nam nowa para :D <3
    Hahah Sara jest boska :D
    Smutna historia tej Kasi i jej chłopaka. Szkoda ich :c
    Ciekawi mnie co będzie na tym spotkaniu i wgl gdzie ono będzie *-*
    Do następnego <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie no mega! Na serio szkoda tej Kasi i jej chłopaka. Ale widać, że to była prawdziwa miłość. Oczekuję kolejnego rozdziału i rozwinięcia wydarzeń *-*

    OdpowiedzUsuń

© moment for me... 2012 | Blogger Template by Enny Law - Ngetik Dot Com - Nulis