wtorek, 18 sierpnia 2015

1

Jest noc.
 Siedzę ze znajomymi przy ognisku, gadamy, pijemy i śmiejemy się.
 Za chwilę godzina 23.00. Ale to nic. Będę nocować u przyjaciółki. Mama zawsze wie co robię.

 Nie muszę jej okłamywać, bo jesteśmy sobie wierne. To chyba brzmi dziwnie trochę, nie? 



*pół godziny później*

Idę do "psiapsi". To chyba druga osoba, której ufam. Czasem mi się wydaje, że wie więcej o mnie niż ja sama. 
Na ulicy jest ciemno, ponieważ nie ma świateł. Dziwne. Na szczęście jeszcze 10 minut do jej domu.
 Poza tym zauważam dwóch facetów przy samochodzie. Uśmiechają się.

- Hej laski, a co wy tutaj same? Chodźcie, podwieziemy was - krzyczy jeden z nich. 

Nie odpowiadam jakimś pedofilom, wolę unikać takich ludzi. Po co mieć z nimi do czynienia?
Moja psiapsi lubi takie zaczepki, ale powstrzymuje się, kiedy ja jestem przy niej.

*10 minut później*

Okej, dotarłyśmy. Wskoczyłam do łóżka i nawet nie wiem kiedy, ale usnęło mi się...

~ Biegnę. 
Wkońcu zatrzymuje się, bo widzę autobus, który miał wypadek.
Stoję i patrzę. ~




Następnego dnia budzę się o godzinie piątej. Chwila, co? O PIĄTEJ?! Okej...? 
To do mnie nie podobne, no ale dobrze, okej. Niech będzie...
Moja przyjaciółka - Sara (tak, tak ma na imię) jeszcze spała. Postanowiłam, że wyjdę na spacer, na przystanek. 
Ubrałam się, wzięłam bluzę i słuchawki ze stolika. 
Wyszłam z domu. Odblokowałam telefon i włączyłam muzykę. Na dworze padało, więc założyłam kaptur. 
Po drodze mijałam różnych ludzi i oni omijali mnie. Nie lubię ludzi. 



Wyglądam na sympatyczną szesnastolatkę, która się uśmiecha do losu, ale w rzeczywistości tak nie jest...
W sumie od dawna tak nie jest. Kiedyś pamiętam świeciłam optymizmem, ale to przez ludzi się zmieniłam. 
Ja tego nie chciałam. Ja teraz nie potrafię iść i się uśmiechać, nie ufam ludziom i 
wolę patrzeć na nich jakbym chciała ich zabić. 
Po godzinnym myśleniu i spacerowaniu, zatrzymałam się na, hmm... 7 przystanku bodajże. 
Wsadziłam rękę do kieszeni i wyciągnęłam parę drobniaków. Potem wstąpiłam do sklepu, 
który był na przeciwko i kupiłam Coca Colę, bo na tyle mi starczyło. 



Jednak na przystanku stał chłopak w czarnym kapturze, na oko miał z 19 lat. 
Stanęłam trochę dalej od niego i poczekałam na autobus, który ma być za 10 minut. 
W ręce trzymał Coca Colę, już napoczętą w przeciwieństwie do mojej. 
Wbiłam wzrok do jego Coli, zauważyłam napis "Ta jedyna". O proszę, chyba ma dziewczynę.
 Po chwili skapłam się, że na mojej też może coś pisać. "Ten jedyny" - oto słowa, 
które jakoś do mnie przemówiły w dziwny sposób. Gapiłam się na tego faceta cały czas...
 a on spojrzał ze dwa razy tylko i się peszył. 
Wsiedliśmy do autobusu pełnego ludzi. Stanęłam koło kasownika i... on też. 
Zaskoczył mnie.

- Cześć! - szturchnął mnie łokciem. 
- Heej - uśmiechnęłam się. 
- Widzę, że jesteśmy dla siebie przeznaczeni - wskazał na napisy na Coli.
- Haha! Sorry, ale nie wierze w jakieś przeznaczenia.
 W sumie... sądzę, że wszystko co się dzieje na świecie jest z jakiegoś powodu
- My tu jesteśmy dla jakiegoś powodu. 
- My? 
- Yhm, sorry nie chciałem, żeby zabrzmiało to dwuznacznie...
- Nie, spoko. Tak w ogóle... jak masz na imię?
- Maks, a ty?
- Megan. 
- Ładne imię. 
- Oh. Dzięki, dzięki. Ja zaraz wysiadam. 
- Ja też.
- Naprawdę? Mieszkasz gdzieś tutaj w okolicach?
- Tak.

No i tak gadaliśmy i gadaliśmy aż wkońcu do domu (Sary) dotarłam o 9.00.
Weszłam do środka, Sara akurat się obudziła.

- Gdzie byłaś? - zapytała szukając telefonu na szafce.
- Aa, przejść się. Zrobić Ci kawe? 
- Nie, wiesz jakiego kaca mam? 
- Przecież Ci mówiłam, żebyś zostawiła to czwarte piwo, to ty nie - wykrzywiłam buzie. 
- No dobra... 



* godzina 12.00 *

Wciąż siedzę u przyjaciółki. Sięgnęłam po laptopa i włączyłam fejsa. 
Ktoś mnie zaprosił do grona znajomych, ciekawie kto. 
Klikam w ludziki i wyświetla się imię Maks. 
Uśmiechnęłam się do ekranu i zaakceptowałam. 
Sara weszła do pokoju, a ja nie mogłam się powstrzymać... 
powiedziałam jej o dzisiejszych zdarzeniach. 
Była zaskoczona, że znalazłam kogoś,
 kto myśli prawie takim samym tokiem myślenia jak ja. 
Myślę, że to nie potrwa długo. Staram się być realistką, 
bo jak będę dopuszczać do siebie pesymistyczne myśli to zachoruje na depresje... 
Przynajmniej tak to sobie tłumaczę.

*godzina 14.30*
Jestem uzależniona od muzyki, uwielbiam techno i dubstep. Potrafię cały czas słuchać muzyki. 
Przy tym nie daje spokoju swojemu mózgowi.
Włączyłam playliste moich ulubionych piosenek i na początku zaczął grać Skrillex "Ease My Mind".
 Przy takiej muzyce, to ja potrafię się rozluźnić. 
*45 minut temu*
*drrryń!* 
- O, ktoś do mnie napisał - powiedziałam sama do siebie sięgając po telefon
 i rzucając się na łóżko. 



Kto to może być?

2 komentarze:

  1. Kto to może być? Hmmm może Maks! Takie tajemnicze i romantyczne. Połączyła nas coca cola <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Super pomysł z tymi różnymi porami dnia <3
    To może i raczej będzie Maks
    Super się czyta ten rozdział <3
    Do następnego :D

    OdpowiedzUsuń

© moment for me... 2012 | Blogger Template by Enny Law - Ngetik Dot Com - Nulis