* godzina 16.01 *
Zdecydowałam. Wychodzę.
Słuchawki w uszach.
Muzyka: Kid Cudi - Pursuit Of Happiness (Steve Aoki Remix)
Już dochodze do przystanka.
Wsiadam w autobus i zauważam go na tyłach.
Siadam obok niego.
- Cześć! - odzywa się z pełnym optymizmem, entuzjazmem i ogólnie z bananem na twarzy.
Tak jakby nic nie było. Podaje mi rękę.
Odwracam się i patrze tym swoim wzrokiem,
chcę mu dać do zrozumienia, że nie mam humoru.
Biednemu chłopaczkowi szybko banan zszedł z twarzyczki.
Biednemu chłopaczkowi szybko banan zszedł z twarzyczki.
Odruchowo podrapał się w kark.
Okej, wysiadamy.
Ani myśle, odzywać się do niego. Idziemy w totalnej ciszy.
Ja prowadzę, bo ja znam okolice.
Omijamy lasy, krzaki, słychać szelesty. Ale to mi się podoba.
Spojrzałam na sekundę na niego - miał smutną minę.
Omijamy lasy, krzaki, słychać szelesty. Ale to mi się podoba.
Spojrzałam na sekundę na niego - miał smutną minę.
* 15 min. temu *
Jesteśmy na miejscu.
- Proszę, to tutaj - odzywam się pokazując rękami odludzie. - Idziemy tam - wskazuje palcem na ławki otoczone drzewami i krzakami i różnymi zielonymi roślinami. Usiedliśmy.
- Co? Odjęło Ci mowę? - mówię tonem spokojnym, ale zaraz się wkurzę.
Wzruszył ramionami.
- Jestem strasznym dupkiem. W oczach miał łzy.
- Ej! Powiedzieć Ci coś?
Przybliżyłam się. Nie mam zamiaru mu coś powiedzieć, ale wyznać mu to co czuję.
I samo poszło. Pocałowaliśmy się. Nie wytrzymam już dłużej.
- Słuchaj... Ja już tak dłużej nie mogę. Ja...
Nie dał mi dokończyć i tak przez dłuższy czas rozpierała nas przyjemność.
- Czuję coś między nami... Tę chemię. Chcę być kimś więcej niż przyjacielem,
jeśli mogę się tak nazwać- powiedział to tak, że go przytuliłam.
- Czuję to samo, dłużej nie mogłam tego tłumić w sobie. Złapał mnie za rękę.
- Zróbmy coś wyjątkowo szalonego - uśmiechnął się i zerwał z ławki.
- Ej, gdzie idziesz?!
- Zróbmy coś wyjątkowo szalonego - uśmiechnął się i zerwał z ławki.
- Ej, gdzie idziesz?!
Płakałam ze szczęścia. Biegliśmy przez centrum miasta i wszędzie. Ludzie się dziwnie gapili. Byłam tak cholernie szczęśliwa.
- Jestem szczęśliwy - powtarzał to każdej napotkanej osobie czy parze. A oni się uśmiechali.
Pierwszy raz od lat jestem taka szczęśliwa.
Zatrzymałam się.
- Goń mnie! - krzyknęłam i pobiegłam do najbliższego lasu.
- Wiem gdzie jesteś! - znalazł mnie i przytulił.
Dobiła godzina 19.00.
Jeszcze nigdy taka szczęśliwa nie byłam jak przez te pare godzin.
Ciesze się jak głupia.
- Meg, musimy lecieć.
- Okej, ale ten dzień był...
- Niesamowity, prawda?
- Tak! Zdecydowanie tak!
- Okej, ale ten dzień był...
- Niesamowity, prawda?
- Tak! Zdecydowanie tak!
* godzina 20.55 *
Cały czas myślę o tym. O nas, o tym, co się między nami wydarzyło i o tym,
co będzie dalej.
Ale przed naszym spotkaniem...
obmyśliłam sobie plan.
Mój plan.
Plan, który musi wypalić.
*Maks*
Obudziłem się z myślą o niej.
Pomyślałem, że zadzwonie.
Wyciągam telefon spod poduszki i wybieram numer Megan.
Nie odbiera. Dzwoniłem kilka razy i nic.
* godzina później *
Weszłem na fejsa.
Megan była niedostępna. Zaprosiłem do znajomych Sarę - przyjaciółkę z tego, co mi wiadomo.
Przyjęła odrazu. Napisałem wiadomość:
" Cześć! Nie wiesz gdzie Megan się podziewa? "
*Sara pisze...*
" Hej. Nie wiem co z nią. Znikła. "
Ta wiadomość wstrząsnęła mną totalnie.
Znikła?
Bez żadnego znaku życia?
To wydaje się być dziwne...
Znikła?
Bez żadnego znaku życia?
To wydaje się być dziwne...






Początek był taki piękny <3
OdpowiedzUsuńJeju tak się cieszyłam czytając jacy są happy *-*
Ale końcówka...
Gdzie ona jest co?
Pisz pisz bo jestem ciekawa <3